Król zdradzony przez swój lud. Wielki w swojej pokorze. Przyjmuje wyzwanie do walki o PRAWDĘ. Odważny... spogląda w oczy tchórzostwa... słychać szelest pierwszej kropli krwi i głośny plusk wody po umyciu brudnych dłoni
Weź krzyż i naśladuj samego Boga... strać życie, aby je zyskać... Dziejsze Słowo Boże i drugi tydzień moich medytacji nad tematem: WIARA,która góry przenosi... Wkładam w glinę tajemicę dziejącą się w ludzkim sercu... Myślę o spotkaniach Jezusa z ludźmi, o których opowiada Ewangelia i o żyjących teraz... Przygotowuję wystawę na misję Antiochia. Chciałabym,żeby krzyż mówił i żeby ten kto go zobaczy usłyszał,tak jak ja kiedyś, że Bóg ukochał świat a ten kto uwierzy będzie zbawiony... To perspektywa otwierająca nieogarnione przestrzenie! Niesłychana przygoda... Myślę sobie o tym,jak się dziś we mnie spotkały Słowa, wnosząc zrozumienie do nurtujących mnie niejasności... Gdy zachwyciłam się zbawieniem nie potrafiłam zrozumieć,co znaczy wziąć krzyż...nagle wydawało się mi,że já nie mam żadnego krzyża,bo ogromna Boża miłość daje mi takie szczęście,że już nic nie jest trudne...że mam wszystko aby iść z głową wysoko podniesioną i chwalić! Był to bardzo p...
"Oto bowiem jak glina w ręku garncarza, tak jesteście wy, domu Izraela, w moim ręku." Jr 18,6 Niesamowita przygoda... łaska, tak zwyczajnie, z dnia na dzień podarowana... pragnienie serca, które nawet nie śniło o spełnieniu... Pewnie można było jeszcze bardziej ten dar wykorzystać... coś tam zatrzymała pandemia... coś brak odwagi, coś ktoś... coś ja sama... ale powstało również wiele dobra! np. Warsztat pracy chronionej u naszych przyjaciół w Choryni. Właściwie już było jedno rozstanie z ceramicznym piecem przy naszej przeprowadzce w nowe miejsce... Zabrałam wtedy ze sobą resztki gliny, tak na wszelki wypadek, piec z nami nie pojechał... Glina dziwnym sposobem rozmnożyła się tak, że znowu jej trochę zostanie... powstało setki krzyży! Bóg wie, gdzie teraz są... u kogo na ścianie wiszą... Było kilka wystaw... i szykuje się we wrześniu taka podsumowująca pewien etap mojej drogi... nie ośmielam się napisać, że ostatnia... bo w sercu tak czuję, że nie do przewidzenia ...
Mgła i cisza przywitały mnie rano w drodze do pracy... pięknie! Tak! pięknie, bo mgła to mój osobisty symbol obecności Boga w moim życiu. Ostatni dzień roku... mgła spowija całe miasto... i teraz kiedy spoglądam za okno... Wiem... mgła ogólnie bywa niebezpieczna... we mgle można się zgubić... nie wiele widać... A ja mam dziś od rana zapewnienie od Pana Boga,że jest tak bardzo blisko mnie! Cały czas... i wtedy gdy myślę, że nie ma Go... a ja nic nie widzię... gubię się... jestem niepewna kolejnego kroku... On jest a ja mam ufać. Ponad rok temu trafiłam na "Małą drogę uzdrowienia". To tak naprawdę wielkie Boże dzieło, którego korzenie znajdują się w Anglii. Do czeskiej republiki od kilku lat przjeżdża Pauline Edwards i o.Laurence Brassil z ekipą. Organizowane są seminaria.Powstało już wiele komórek LW. Jak dla mnie jedna z najbardziej trafionych metod modlitwy uzdrowniena wspomnień. To właśnie przy tej modlitwie za każdym razem ...
Komentarze
Prześlij komentarz